Znam ten film na pamięć. Firma robi pilota nowej technologii. Pilot działa, na prezentacji dla zarządu są brawa, ktoś mówi „rollout na całą organizację”. Trzy miesiące później z narzędzia korzysta garstka entuzjastów, po pół roku nikt. Wniosek oficjalny: „technologia niedojrzała”. Wniosek prawdziwy: technologia była najmniejszym problemem.
Widziałem ten scenariusz przy wdrożeniach ERP, przy CRM-ach i przy programach lojalnościowych. W NEUCA odpowiadałem za rozwój i organizację przy sieci liczącej około 3800 aptek i przerabiałem go na własnej skórze wiele razy. Teraz oglądam identyczny film z AI w roli głównej. Z jedną różnicą: próg wejścia w pilota spadł prawie do zera, więc pilotów przybywa lawinowo, a zdolność organizacji do przeprowadzenia zmiany nie urosła ani o milimetr.
Pilot umiera zwykle z czterech powodów naraz.
Powód 1. Pilot robi się obok organizacji
Zespół pilotażowy to ochotnicy, ludzie z natury ciekawi nowego, wyrozumiali dla niedoskonałości, skłonni szukać obejść. Sukces u ochotników nie mówi nic o tym, co zrobi reszta: ludzie, którzy nowego nie szukali i mają swoje tabelki, swoje nawyki i swoje powody, żeby nie ufać kolejnej rewolucji. Dlatego w pilocie musi brać udział także reprezentatywny użytkownik procesu, nie tylko ambasador technologii.
Powód 2. Jest sponsor, nie ma właściciela
Sponsor otwiera drzwi i daje budżet. Właściciel odpowiada za to, czy narzędzie za rok będzie częścią normalnego procesu, i ma to w celach rocznych. Sponsor po prezentacji idzie do następnego tematu. Jeżeli właściciela nie ma, sierota zostaje.
Powód 3. Nikt nie odpowiada na jedyne pytanie, które zadają sobie ludzie
Nie „czy to działa”, tylko „co to znaczy dla mnie”. Jeżeli farmaceutka przy kasie albo analityk w centrali słyszy tylko „będzie nowocześnie”, dopisuje sobie własną odpowiedź. Zwykle brzmi ona: „będzie mniej etatów”. I działa dokładnie tak, jak działa człowiek broniący swojego miejsca.
Powód 4. Sukces mierzy się pokazem
Demo zawsze wygląda dobrze. Miarą wdrożenia jest co innego: czy po pół roku proces bez tego narzędzia w ogóle jeszcze istnieje. Jeżeli stara ścieżka pozostaje dostępna, łatwiejsza i tolerowana bez żadnego terminu, ludzie do niej wrócą, bo stara ścieżka nie wymaga wysiłku. Wyłączenie starego sposobu nie zawsze powinno być szybkie, ale musi mieć właściciela, warunki i datę decyzji.
Jest jeszcze efekt uboczny, o którym mało kto mówi. Cmentarz pilotów uczy załogę, że „u nas te rzeczy nie działają”. Trzeci martwy pilot szczepi organizację przeciwko czwartemu, który mógł być tym właściwym.
Pięć bramek przed rolloutem
Przed decyzją o skalowaniu sprawdź: właściciela procesu, miernik bazowy, docelową zmianę wyniku, termin decyzji i los starej ścieżki. Dodaj jawny opis wpływu na role ludzi. Jeżeli którejś bramki brakuje, pilot nadal może być wartościowym eksperymentem. Nie powinien tylko udawać programu transformacji.
Technologia w pilocie działa prawie zawsze. Organizacja prawie nigdy. Różnica między firmami, którym AI coś da, a resztą, nie przebiega tam, gdzie ją wszyscy rysują.
