Seria: Doświadczenie, AI i zarządzanie firmą · 4/4

Za co będziemy płacić ekspertom, gdy AI potrafi przygotować analizę?

Zebranie informacji i pierwsza wersja analizy tanieją. Rośnie cena wyboru problemu, uzgodnienia decyzji i doprowadzenia zmiany do końca.

Duża część pracy, za którą firmy płacą dziś konsultantom i analitykom, straci swoją dotychczasową cenę. Zebranie informacji, porównanie wariantów, przygotowanie pierwszej wersji wymagań czy uporządkowanie dokumentacji coraz częściej można wykonać z pomocą AI przy zdecydowanie mniejszym nakładzie pracy. Wraz z tym maleje wartość samej zdolności dostarczenia takiego opracowania.

Dla doświadczonych ludzi biznesu widzę w tym dużą szansę. Najpierw trzeba jednak odpowiedzieć sobie bez taryfy ulgowej: za co właściwie klient albo pracodawca ma nam płacić?

Przez ponad dwadzieścia lat pracowałem na styku zarządzania firmą, operacji, IT i doradztwa. Prowadziłem własną aptekę, pracowałem przy rozwoju dużych organizacji, odpowiadałem za wynik i uczestniczyłem w zmianach systemów zarządzania. Z tych perspektyw dobrze widać różnicę między przygotowaniem sensownej odpowiedzi a doprowadzeniem do tego, żeby firma zaczęła działać inaczej.

Skończony dokument to dopiero początek pracy nad zmianą. Potem trzeba uzgodnić decyzje, podzielić obowiązki i doprowadzić do tego, żeby ludzie zaczęli działać inaczej. Dopiero na tym etapie ekspertyza przechodzi realną próbę wdrażalności.

Wartość wielu zawodów przez lata opierała się na trudnym dostępie do wiedzy oraz czasie potrzebnym do jej przetworzenia. Trzeba było znać branżę, przeczytać materiały, porównać rozwiązania i połączyć je w zrozumiałą całość. Na studiach tego nie uczyli, niezbędne było doświadczenie. Dostęp do kompetentnego specjalisty ograniczał tempo pracy.

AI w znaczący sposób obniża tę barierę. Spór o to, czy model „naprawdę myśli”, można zostawić na inną dysputę. W rachunku firmy liczy się wykonane zadanie, jego koszt i jakość, która wytrzyma sprawdzenie.

Eksperyment przeprowadzony z konsultantami, opisany przez Fabrizia Dell'Acquę i współautorów, pokazał obie strony tej zmiany. Przy części zadań dostęp do AI poprawiał szybkość i jakość pracy. Przy zadaniu wykraczającym poza możliwości użytego modelu pogarszał poprawność odpowiedzi. To wynik konkretnego badania, a nie pomiar dzisiejszych możliwości wszystkich systemów. Pokazuje jednak, dlaczego samo używanie AI nie wystarcza do stworzenia przewagi. Badanie opublikowane w „Organization Science” w 2026 roku.

Gdy przygotowanie odpowiedzi tanieje, większego znaczenia nabiera wybór problemu i ocena konsekwencji

Firma nie działa w warunkach zadania egzaminacyjnego. Sprzedaż chce zwiększać dostępność. Finanse ograniczają kapitał zamrożony w zapasie. Operacje mają określoną obsadę. IT odpowiada za system, który obsługuje również inne zobowiązania. Każda z tych perspektyw może być racjonalna. Trzeba jeszcze ustalić, jaki kompromis jest właściwy dla całej firmy.

Model może przygotować warianty i nawet trafnie wskazać najlepszy. Organizacja musi jeszcze rozstrzygnąć, kto ma prawo go przyjąć, kto poniesie koszt i po czym poznać, że decyzja rzeczywiście zadziałała.

Wiedza o tym, jak podobny problem rozwiązuje się podręcznikowo, jest jednym z wejść do tej pracy. Potrzebne są również rozpoznanie sytuacji, zaufanie ludzi, zdolność uzgodnienia często sprzecznych interesów oraz odpowiedzialność za wykonanie. To właśnie tutaj widzę przyszłą wartość doświadczonego eksperta.

Nie przyjmuję jednak, że samo doświadczenie daje jakąkolwiek ochronę. Można mieć za sobą wiele lat pracy i przez większość z nich powtarzać te same rozwiązania. Można też pamiętać poprzednią transformację tak dobrze, że każdą następną próbuje się przeprowadzić identycznie. Znacie to, prawda?

Przeszedłem przez kilka takich zmian technologicznych i widziałem, jak stare nawyki psują nowe wdrożenia. To doświadczenie uczy patrzeć dalej niż do uruchomienia systemu. Trzeba zobaczyć, co stanie się z podziałem pracy, decyzjami i odpowiedzialnością, kiedy nowe narzędzie wejdzie do codziennego użytku. A czasem uznać, że rozwiązanie, którego samemu broniło się przez lata, właśnie straciło sens.

Najwięcej mogą zyskać ludzie, którzy potrafią zmienić sposób wykorzystania własnej wiedzy

Dotyczy to także consultingu. Model polegający na sprzedaży dużej liczby godzin potrzebnych do przygotowania powtarzalnej analizy będzie pod presją. Jeśli tę samą jakość opracowania można osiągnąć mniejszym nakładem, trzeba ponownie uzasadnić cenę usługi. Sam rozmiar zespołu coraz słabiej świadczy o wartości tego, co klient otrzymuje.

Firmy doradcze mają przy tym zasoby, które nadal się liczą: relacje, reputację, zdolność zorganizowania dużego przedsięwzięcia i odpowiedzialność kontraktową. Mają też możliwość zmiany własnego modelu działania. Ich przyszłość zależy od tego, jak wykorzystają te zasoby.

Dla samodzielnego doradcy otwiera się natomiast możliwość wykonywania pracy, która wcześniej wymagała większego zaplecza. Pod warunkiem że umie określić problem, korzystać z narzędzi, sprawdzić rezultat i poprowadzić zmianę. To obniża część barier wejścia. Nie rozwiązuje automatycznie problemu zdobycia zaufania i udźwignięcia odpowiedzialności.

Przyszłość swojej pracy wiążę z trzema zdolnościami: wyborem właściwego problemu, przełożeniem rozwiązania na działanie organizacji i sprawdzeniem skutków.

Na poziomie zarządu to oznacza również zmianę sposobu kupowania ekspertyzy. Trzeba pytać, jakie rozstrzygnięcie powstanie, co dzięki niemu firma będzie umiała zrobić i kto doprowadzi pracę do tego rezultatu. Sama liczba slajdów od dawna nie poprawia wyniku firmy, choć niektóre cenniki doradztwa zdają się zakładać co innego. Jeśli najtrudniejsze decyzje pozostały nietknięte, klient nadal ma ten sam problem.

Czekanie na „stabilizację możliwości AI” jest w mojej ocenie złą strategią zawodową. Już teraz można sprawdzić, które części własnej pracy narzędzia przyspieszają, gdzie wymagają kontroli i jak wykorzystać uwolniony czas. Można również zacząć zapisywać wiedzę tak, żeby nadawała się do wielokrotnego użycia i sprawdzania.

To ostatnie było dla mnie szczególnie ważne. Przy pracy nad aplikacją tworzoną na podstawie specyfikacji potrzebowałem punktu odniesienia dla agentów AI: opisu retailu, który pozwalałby jednoznacznie wskazać proces, jego wynik, granice i warunki poprawnego wykonania. Zdecydowałem się taki punkt odniesienia zbudować.

Tak powstał ORPR, Open Retail Process Reference, otwarty, wersjonowany standard referencyjnej architektury procesów handlu detalicznego. Pomaga biznesowi, analitykom i twórcom systemów ustalić, co ma się wydarzyć, kto za to odpowiada i czego rozwiązanie musi dopilnować. Ten sam materiał mogą wykorzystywać agenci AI.

ORPR jest moją konkretną odpowiedzią na zmianę wartości pracy eksperckiej. Część doświadczenia zamieniłem w strukturę, którą można przeczytać, sprawdzić, zakwestionować i wykorzystać. Właśnie tak chcę uczestniczyć w tej zmianie: tworząc podstawy, na których można budować działające rozwiązania.

Rafał Myrta
Rafał Myrta
Porządkuje procesy, role i systemy w firmach wielolokalizacyjnych i regulowanych. Projekty AI prowadzi metodą Spec-Driven Development. Autor ORPR.
Porozmawiajmy →
Series: Experience, AI and running a company · 4/4

What will we pay experts for, once AI can prepare the analysis?

Gathering information and drafting the first analysis get cheaper. Choosing the problem, agreeing the decision and carrying the change through get more expensive.

A large part of the work companies pay consultants and analysts for today will lose the price it used to carry. Gathering information, comparing options, preparing a first draft of requirements, tidying documentation: more and more of this can be done with AI at a far smaller effort. And with that, the value of simply being able to deliver such a piece of work goes down.

For experienced business people I see a real opportunity in this. But first you have to answer one question without cutting yourself any slack: what exactly is the client or the employer supposed to be paying us for?

For over twenty years I have worked where running a company, operations, IT and advisory meet. I have run my own pharmacy, worked on the growth of large organisations, been accountable for results and taken part in changes to management systems. From those vantage points you can clearly see the difference between preparing a sensible answer and getting a company to actually work differently.

A finished document is only the beginning of the work on a change. After that, decisions have to be agreed, responsibilities divided, and people brought to the point where they work differently. Only at that stage does expertise face a real test of whether it can be implemented.

The value of many professions rested for years on knowledge being hard to reach and slow to process. You had to know the industry, read the material, compare solutions and put them together into something comprehensible. University did not teach that; experience did. Access to a competent specialist set the pace of the work.

AI lowers that barrier considerably. The argument about whether a model "really thinks" can be left for another discussion. In a company's accounts what counts is the task done, its cost, and quality that survives being checked.

An experiment run with consultants, described by Fabrizio Dell'Acqua and co-authors, showed both sides of this change. On some tasks access to AI improved both speed and quality. On a task beyond the capability of the model used, it made the answers less accurate. That is the result of one specific study, not a measurement of what every system can do today. It does show why using AI is not by itself enough to create an advantage. Study published in "Organization Science" in 2026.

As producing the answer gets cheaper, choosing the problem and judging the consequences matter more

A company does not operate under exam conditions. Sales wants more availability. Finance limits the capital tied up in stock. Operations has a fixed headcount. IT answers for a system that also serves other commitments. Each of these perspectives can be rational. What remains is to establish which trade-off is right for the company as a whole.

A model can prepare the options and even point accurately at the best one. The organisation still has to settle who has the right to adopt it, who will carry the cost, and how anyone will know the decision actually worked.

Knowing how a similar problem is solved by the book is one input to that work. What is also needed is a reading of the situation, people's trust, the ability to reconcile interests that often conflict, and accountability for execution. That is exactly where I see the future value of an experienced expert.

I do not assume, though, that experience alone offers any protection. You can have many years behind you and spend most of them repeating the same solutions. You can also remember the previous transformation so well that you try to run every following one identically. You know the type, right?

I have been through several technological changes like this and watched old habits ruin new implementations. That experience teaches you to look further than go-live. You have to see what happens to the division of work, to decisions and to accountability once the new tool enters daily use. And sometimes to admit that a solution you defended for years has just stopped making sense.

The most to gain goes to people who can change how they use what they know

That applies to consulting too. A model built on selling a large number of hours to produce a repeatable analysis will be under pressure. If the same quality of work can be reached with less effort, the price of the service has to be justified again. The size of the team says less and less about the value the client receives.

Consulting firms do hold assets that still count: relationships, reputation, the ability to organise a large undertaking, and contractual accountability. They can also change their own operating model. Their future depends on how they use those assets.

For an independent adviser, meanwhile, work that used to require a bigger back office becomes possible. Provided they can define the problem, use the tools, check the result and lead the change. That lowers some of the barriers to entry. It does not automatically solve the problem of earning trust and carrying responsibility.

I tie the future of my own work to three abilities: choosing the right problem, translating a solution into how the organisation operates, and checking the effects.

At board level this also means changing how expertise is bought. The questions to ask are what will be settled, what the company will be able to do as a result, and who will carry the work through to that result. The number of slides stopped improving company results long ago, although some consulting rate cards appear to assume otherwise. If the hardest decisions were left untouched, the client still has the same problem.

Waiting for "AI capabilities to stabilise" is, in my view, a poor professional strategy. You can already check which parts of your own work the tools speed up, where they need supervision, and how to use the time they free. You can also start recording knowledge in a form that can be reused and verified.

That last point mattered most to me. Working on an application built from a specification, I needed a point of reference for AI agents: a description of retail that made it possible to name a process unambiguously, along with its outcome, its boundaries and the conditions for correct execution. I decided to build that point of reference.

That is how ORPR, the Open Retail Process Reference, came about: an open, versioned standard for the reference architecture of retail processes. It helps business people, analysts and system builders establish what is supposed to happen, who is responsible for it, and what the solution has to take care of. AI agents can use the same material.

ORPR is my concrete answer to the change in the value of expert work. I turned part of my experience into a structure that can be read, checked, challenged and used. That is how I want to take part in this change: by building foundations others can put working solutions on.

Rafał Myrta
Rafał Myrta
Brings order to processes, roles and systems in multi-site and regulated companies. Runs AI projects with Spec-Driven Development. Author of ORPR.
Let's talk →